Nie wiem czy nie jest przesadą to, co widzę ostatnio w łazienkach domów moich klientów. Pojawiają się coraz częściej wspaniałe kabiny prysznicowe pełne dziwnych patentów. Kabina z hydromasażem przestała być czymś nietypowym.

To normalne, że panel prysznicowy umożliwia przestawianie kierunku i siły strumienia wody, to normalne też, że w kabinie jest miejsce na akcesoria łazienkowe. I to jest wygodne, w końcu zawsze można postawić jakiś szampon do włosów, może stanąć mydelniczka albo dowolny inny przedmiot. Ale przesadą dla mnie są kabiny mające wbudowane dozowniki mydła w płynie, radioodbiorniki, wentylatory i masę różnych udogodnień.

W końcu jak długo trwa prysznic? Pięć minut? Najwyżej dziesięć. Czy konieczne jest w tym czasie słuchanie radia? Ale producenci takich wyrobów nie biorą tego pod uwagę, w końcu ważna jest nowość, którą można sprzedać za odpowiednią cenę. Ale śmieje się, że łazienka z takimi wynalazkami to nie łazienka dla dzieci. W końcu tak skomplikowanymi urządzeniami żadne dziecko nie będzie umiało się posłużyć. Czasami widząc takie cudeńka sam mam wątpliwości jak to uruchomić, i sprawić żeby poleciała woda. A jak sprawić, żeby poleciała woda ciepła lub zimna, według życzenia nie mam kompletnie pojęcia.