Czy w każdym supermarkecie branża akcesoria łazienkowe musi być w znacznej części związana z produktami chińskimi? Zauważyłem, że tak jest w chwili, gdy zawiodłem się na paru rzeczach kupionych do swojej łazienki.
Pierwszym produktem, który zmusił mnie do zastanowienia była metalowa mydelniczka, która rozpadła się po paru tygodniach użytkowania. Zastanawiałem się po tym, w jakim celu takie coś pojawia się w sprzedaży. W końcu tak się nie powinno dziać z czymś, co kosztuje kilkanaście złotych. Potem było lepiej.
Dozowniki mydła kupione w promocji: dwa w cenie jednego okazały się być nieszczelne, nadawały się tylko do wyrzucenia, no chyba, że ktoś lubi umywalkę, na której są plamy mydła w płynie. I tak jest z wieloma rzeczami. Kosztują niewiele, ale przedstawiają sobą jakość poniżej krytyki. Czy to jest trwały trend? Jedyną rzeczą, z chińskiej fabryki, którą w tej chwili zdecyduje się kupić są dekorację dla dzieci, pozwalające ozdobić łazienkę.
Tak, żeby było wrażenie, że jest to łazienka dla dzieci. Mam nadzieję tylko, że te dekoracje nie są z jakichś rakotwórczych materiałów, bo to, że się nie rozpadną wiem. Po prostu nie ma takiej fizycznej możliwości. Chociaż znając przemysł z tamtych stron świata raczej pewien tego nie powinienem być.
